Logo TIMM MAGAZYN

Blog

Jeleniogórzanka otwiera drzwi laboratorium

Laureatka drugiej edycji ogólnopolskiego konkursu Show Your Natural Beauty organizowanego przez markę Guess. Ewelina swoją życiową misją oraz pozytywną energią urzekła czterech jurorów: Magdę Jagnicką - znaną stylistkę, Joannę Jędrzejczyk - zawodniczkę MMA, Oliviera Janiaka - dziennikarza, redaktora naczelnego magazynu „ELLE Man” oraz Annę Skurę - podróżniczkę i blogerkę. W ramach nagrody odbyła sesję zdjęciową z Magdą Jagnicką do marcowych i kwietniowych wydań magazynów „Glamour”, „ELLE” i „ELLE Man”, poleci do USA na festiwal muzyczny Coachella i zrobi zakupy w sklepie Guess na Rodeo Drive. Dziś opowie czytelnikom Magazynu TIMM o naukowych aspektach dwóch najnowszych trendów.

Na kosmetycznym haju olejku CBD

Coraz częściej słyszy się, że olejek CBD posiada magiczne wręcz właściwości, porównywane do medycznej marihuany, która wciąż pozostaje w naszym kraju nielegalna. CBD (kannabidiol) to jeden z ponad setki kannabinoidów, czyli substancji łączących się ze specjalnymi receptorami w naszym mózgu, prowadzących do zmiany poziomu wydzielanych neurotransmiterów. Nie jest to substancja psychoaktywna, lecz ma potencjalne właściwości łagodzące w objawach schizofrenii oraz choroby dwubiegunowej.

W internecie możemy przeczytać, że olej CBD produkuje się z konopi siewnych, które posiadają bardzo niskie stężenie THC - składniku marihuany odpowiadającego za uzależnienie. To zaledwie pół prawdy, ponieważ CBD można pozyskać z wielu rodzajów konopi, również indyjskich. Chwytem marketingowym jest reklamowanie go jako substancji pochodzącej z „innych” konopi niż te uzależniające. CBD jest rozpuszczane w oleju kokosowym lub konopnym, stąd jego popularna forma. Nazywany często „lekiem na wszystko”, niestety, jest jedynie suplementem diety oraz od niedawna kosmetykiem. Chociaż badania naukowe, przeprowadzone na myszach, pokazały obiecujące wyniki, testy na ludziach nie doprowadziły do jednoznacznych konkluzji, a naukowcom daleko do stwierdzenia, czarno na białym, że substancja ma właściwości lecznicze. Celebryci reklamują go jako środek przeciwbólowy - wcierany w skórę ma pomagać w przetrwaniu nocy na wysokich obcasach, uśmierzać bóle głowy, stawów i minimalizować dyskomfort po zakwasach. Gdyby to wszystko było prawdą, każdy z nas wsmarowywałby ten olejek każdego ranka, aby czuć się fantastycznie przez cały dzień. Niestety, wyizolowany CBD, bez innych związków zawartych w konopiach, ma bardzo słabe działanie przeciwbólowe. Ilość aktywnego składnika potrzebnego do uzyskania jakichkolwiek rezultatów lepszych niż placebo kilkunastokrotnie przekracza tę zawartą w sprzedawanych produktach. Przeciwtrądzikowe właściwości CBD były badane wyłącznie w obecności wielu innych substancji pochodzących z marihuany, dlatego możliwe jest, że wszystkie razem faktycznie redukują ilość wydzielanego łoju skórnego, dzięki czemu maleje opuchlizna na twarzy oraz zaczerwienienia. Nikt jednak nie przebadał klinicznie, czy CBD w pojedynkę jest w stanie zwalczać stany zapalne.

Marihuana składa się głównie z CBD i THC, gdy połączone są potencjalnie bardzo efektywnymi lekami psychoterapeutycznymi i przeciwbólowymi. Problem z THC jest taki, że wprowadza nas w stan odurzenia, czego nie można tolerować ani w suplementach diety, ani w kosmetykach. Przemysł kosmetyczny jest zmuszony korzystać jedynie z CBD, którego działanie w formie wyizolowanej od innych składników konopi nigdy nie zostało potwierdzone naukowo.


Wlej w siebie… i czekaj

Kroplówkowe szaleństwo przybyło również do Polski. Wlewy witaminowe promują wszyscy - gwiazdy, trenerzy personalni, sportowcy… Sprawdźmy, czy nauka potwierdza ich skuteczność.

Komercyjne kroplówki z witaminami swoje początki zaczerpnęły od kroplówek podawanych pacjentom karmionym pozajelitowo. Do 1-2 L mieszanki kwasów tłuszczowych, aminokwasów oraz cukrów prostych w worku infuzyjnym, lekarze w szpitalu dodają witaminy w indywidualnie dopasowanych proporcjach, aby odżywić organizm chorego. Takie „posiłki” podaje się dożylnie przez wiele godzin, a składniki lądują w krwioobiegu, omijając proces trawienia. Firmy wykorzystały ten patent reklamując odżywcze mieszaniny osobom zupełnie zdrowym, które podążając za trendami na #healthylifestyle, pragną zadbać o siebie na całkowicie innowacyjnym poziomie.

Musimy zdawać sobie sprawę, że producenci witamin i suplementów do tzw. barów kroplówkowych nie są prawnie zobowiązani do rygorystycznych badań nad produktem, ponieważ nie są one respektowane jako wyroby medyczne, a środki spożywcze. Przechowywanie takich produktów oraz ich formulacja nie są kontrolowane. Kiedyś osobiście badałam stabilność witaminy C w kroplówce. Doba w temperaturze pokojowej wystarczy, aby zawartość kwasu askorbinowego zmalała o połowę, a produkty uboczne rozkładu mogą być niebezpieczne dla organizmu.

O ile pacjent żywiony parenteralnie znajduje się pod stałą opieką specjalisty, klienci barów dają się wkłuwać na własną odpowiedzialność. Podanie kroplówki jest czynnością inwazyjną, ponieważ naruszenie ciągłości tkanek zawsze wiąże się z ryzykiem zakażeń, alergii, stanów zapalnych oraz innych niepożądanych reakcji. Jeśli podlegamy takim zabiegom w szpitalu, znajdujemy się w miejscu, gdzie możemy uzyskać natychmiastową pomoc. Warto przekalkulować, czy podjęcie ryzyka związanego z samym wkłuciem poza placówką medyczną jest warte „podobno dobroczynnego" działania koktailu witaminowego. Pamiętajmy, że kroplówkę zakładać może tylko wykwalifikowany personel, od którego wymaga się przechowywania dokumentacji medycznej (wywiadu i zgody pacjenta).

Przed zapisaniem się na witaminową kroplówkę warto zauważyć, że tzw. niedobór witamin przeciętnego Polaka w XXI wieku dotyczy przede wszystkim witaminy D3 głównie w okresie jesienno-zimowym. W tym wypadku wystarczy suplementacja doustna (tabletki/kropelki), a jeśli objawy są poważne, suplementowanie następuje pod stałą opieką lekarską. U wegetarian powinno się dbać o optymalny poziom witaminy B12, który łatwo można uzupełnić zastrzykiem domięśniowym w przychodni. Poziom mikroelementów i witamin w naszym organizmie jest skrupulatnie regulowany, a każde odchylenie od normy (w obie strony) wiąże się z zaburzeniami procesów metabolicznych. Dr Alan Gaby, ekspert w dziedzinie karmienia pozajelitowego, mówi, iż spora dawka witamin dostarczona do krwiobiegu nie zostanie łatwo zmagazynowana „na później” i o ile nie jest zużyta na bieżąco - jest wydalona w moczu. Ponieważ wlewy nie są tanią kuracją, wśród naukowców nazywa się to zjawiskiem „drogiej uryny”.

Kilka schorzeń, takich jak fibromialgia, autyzm lub celiakia, charakteryzuje się bardzo złożoną historią choroby, trudnymi do zdiagnozowania symptomami oraz problematycznymi niedoborami składników odżywczych. Istnieją hipotezy, jakoby terapie witaminowe pomagały takim osobom w funkcjonowaniu na co dzień. Jednakże łagodzenie uczucia zmęczenia fizycznego, psychicznego lub przyspieszenie regeneracji jest efektem placebo. Osoby, które czują się lepiej po witaminowej kroplówce, są po niej jedynie dobrze nawodnione.

Podsumowując, chciałabym Was przekonać, abyście nie robili inwazyjnych zabiegów bez oczywistych wskazań medycznych. Możecie zadbać o siebie dobrze dobraną dietą, aktywnością fizyczną oraz corocznymi badaniami krwi. Profilaktyka to podstawa zdrowego funkcjonowania organizmu.

_______________________

O Autorce:

Ewelina Kamińska - z wykształcenia genetyczka, doktoryzuje się na wydziale chemii organicznej Uniwersytetu Ludwiga Maksymiliana w Monachium. Jest autorką bloga popularnonaukowego www.motivelina.com, gdzie w prosty sposób tłumaczy zawiłe treści naukowe oraz obala mity na temat zdrowia i urody. Należy do panelu ekspertów magazynów „Forbes Polska” oraz „Forbes Women Polska”. W mediach społecznościowych pod przydomkiem Motivelina motywuje do działania i aktywnie promuje karierę naukową szczególnie wśród kobiet (IG: @motivelina_com, FB: @motivelina.com). Uwielbia spędzać czas, chodząc po górach i ściankach wspinaczkowych, od dziecka jeździ konno i propaguje zdrowy tryb życia.

19 marca 2020 | Ewelina Kamińska | Powrót do spisu wiadomości