Logo TIMM MAGAZYN

Blog

Wrocławska Kamasutra The Jonze - Wywiad z Radkiem Bączkowskim

Radek jest rodem z Wrocławia, ja z Jeleniej Góry. I choć jego projekt, o którym dziś będziemy rozmawiać, zrodził się również w stolicy Dolnego Śląska, to spotykamy się w rynku Jeleniej Góry, korzystając z kolejnych odwiedzin Radka w tych stronach. Radosław Bączkowski, jego The Jonze i nowe spojrzenie na jeden z tematów tabu oraz życie codzienne są tematem naszej rozmowy.

Luis Timm: Radku, chyba często bywasz w Karkonoszach?

Radosław Bączkowski: Tak, każde odwiedziny w tym regionie to moja terapia od zatłoczonego Wrocławia. Myślę, że każdy wrocławianin wie, czym są korki i ilość czasu, jaką trzeba w nich spędzić. Na szczęście jestem jedną z tych osób, które nie muszą być w pracy na 8, nie kończę o 16, więc i tak największe natężenie w ruchu drogowym staram się omijać, ale oczywiście nie zawsze się to udaje. Tutaj z kolei, w Karkonoszach, czas dla mnie zwalnia, odwiedzam tu rodzinę mojej dziewczyny, Asi, więc jest to za każdym razem łapanie oddechu od codzienności.

L.T.: We Wrocławiu prowadzisz studio graficzne. Możesz powiedzieć coś więcej?

R.B.: Jestem grafikiem i ilustratorem, prowadzę własny biznes www.quitestudio.pl, w którym działam jeszcze z bratem i kilkoma osobami. Wykonujemy różnego rodzaju projekty graficzne z przewagą projektowania identyfikacji wizualnych, stron internetowych, animacji, od ilustracji 2D poprzez tworzenie logotypów, po pełne identyfikacje z copywritingiem. Tworzę też własne plakaty, okładki książek dla wydawnictwa Stara Szkoła i jest kilka projektów w trakcie, o których opowiemy już w krótce. Ostatnio też wypuściliśmy własną serię deskorolek.

L.T.: Rynek plakatów wydaje się być również w dzisiejszych czasach ciekawą niszą, która się dosyć dynamicznie rozwija. Dobrze to widzę?

R.B.: Tak, zdecydowanie w świecie polskiego plakatu coraz więcej się dzieje. Najbardziej można to dostrzec na corocznych Targach Plakatu w Warszawie, które bardzo ożywiają ten temat i ludzie tam przychodzący bardzo chcą zdobyć coś dla siebie, a naprawdę jest z czego wybierać ze względu na dużą ilość utalentowanych artystów. Powstaje dużo świetnych projektów związanych z projektowaniem plakatów, więc rynek znacznie się rozwija, choć do reszty świata trochę jeszcze nam brakuje.

L.T.: OK. I przy tym wszystkim znajdujesz jeszcze czas na to, aby stworzyć coś własnego, kreatywnego, innego i nieco kontrowersyjnego... i mam tu na myśli Twój książkowy pomysł...

R.B.: Tak, wydajemy ilustrowany album Kamasutry, który będzie zawierał około 18 pozycji. Tytuł to „Kamasutra The Jonze” – nie będzie to kolejna typowa kamasutra ze zdjęciami aktorów, które nie do końca komuś mogą przypasować do gustu, tylko ilustrowana wersja, gdzie głównym bohaterem będzie The Jonze, czyli postać, którą wymyśliłem parę lat temu. Oczywiście będzie mu towarzyszyła kobieta o imieniu Mrs Jonze.

L.T.: Grafika, ilustracje, plakaty, ale skąd pomysł akurat na kamasutrę, bo to przecież nie jest jakieś bezpośrednie towarzystwo myśli...?

R.B.: Kiedyś znajoma zaprosiła mnie do udziału w wystawie na Wydziale Historii Sztuki we Wrocławiu. Było tam też kilku artystów i nie miałem do końca pomysłu, co przygotować, więc znajomy podsunął mi pomysł: „Słuchaj skoro robisz już tego Jonza, to może zrobisz go w jakichś pozycjach seksualnych z kobietą?” Pomyślałem, że to super pomysł. Zacząłem go realizować. Jako że The Jonze od początku był postacią kontrastowo ciemną, gibką, z finezją, bez większej ilości szczegółów, postanowiłem, że aby to w ciekawy sposób współgrało ze sobą, kobieta będzie w kolorze białym. Co według mojej interpretacji i fascynacji relacjami damsko-męskimi w życiu codziennym miało być nawiązaniem do znaku yin yang – antycznej filozofii chińskiej i metafizyki. Gdy tylko zacząłem wrzucać jakieś zajawki na social media, okazało się, że odbiór jest bardzo pozytywny. W mojej głowie narodził się więc pomysł na wydanie Kamasutry The Jonze w formie książki. Wreszcie nadszedł czas, aby skrystalizować ten projekt.

L.T.: Jak długo już zajmujesz się grafiką i jak długo jesteś już w posiadaniu The Jonze’a, kim w ogóle jest Jonze?

R.B.: Grafiką zajmuję się już od około 8 lat, a The Jonze powstał w miarę na początku mojej przygody z grafiką. Od tamtego czasu stworzyłem wiele projektów, z których jestem zadowolony. The Jonze najbardziej rozpoznawalny jest środowisku deskorolkowym, ale również uczestniczył w kilku projektach komercyjnych, gdzie udało się go przemycić. Sam Jonze to postać, która robi co chce, gdzie chce i kiedy chce, pokazuje, że z każdej czynności, jaką jest mu dane wykonywać, można czerpać 100% przyjemności. Za pomocą Jonze’a często też lubię pokazywać różne życiowe absurdy, z którymi spotykamy się w życiu codziennym. Tak poza tym jeździ na deskorolce i cieszy się życiem.

L.T.: Wracając jeszcze do książki, w jaki sposób od pomysłu udało się przejść do realizacji, bo nie ukrywajmy, to nie jest wcale takie hop-siup?

R.B.: Sam temat, z kim bym go nie podejmował, okazywał się być nieco tematem tabu. To nie ma być też żadnym dziełem literackim, tylko bardziej w formie artystycznego albumu oraz naszą interpretacją kamasutry. Początkowo szukaliśmy wydawnictwa, które chciałoby się zaopiekować tym projektem, jednak odpowiedzi od wydawnictw były znikome, a jak już były, to dostawaliśmy informacje, że nie są zainteresowani taką tematyką. Postanowiłem, że zrobimy zbiórkę. W sumie zawsze byłem nastawiony dosyć niechętnie do takich zrzutek, bo uważam, że na świecie jest wiele osób w większej potrzebie, którym warto pomóc i przekazać środki właśnie poprzez tego typu zbiórki. W moim przypadku to był tylko nasz projekt, można by rzec, że moja fanaberia, w porównaniu z ludźmi naprawdę potrzebującymi. Znajomi jednak podpowiedzieli mi, że warto skorzystać z opcji Polak Potrafi, gdzie trafiają osoby, które właśnie interesują się ciekawymi, bardziej lub mniej lokalnymi projektami i jedno nie przeszkadza drugiemu. Więc założyliśmy tam projekt, który spotkał się z entuzjazmem grupy ludzi, co było bardzo miłe. Oczywiście wymagało to skonkretyzowania myśli, więc pierwsze wyceny w drukarniach, konkretny plan na druk..., no i oczywiście cały materiał musiał już być do tego zgromadzony.

L.T.: No i jak się zakończył projekt na Polak Potrafi i jak finalnie będzie wyglądała Wasza Kamasutra?

R.B.: Udało nam się projektem potwierdzić zainteresowanie ludzi, co dało kopa do dalszych działań. Zrzutka spowodowała też takie małe wewnętrzne ciśnienie, aby projekt doprowadzić do końca - nie ma odwrotu, nie mogę zawieść tych wszystkich osób, które zaangażowały swoje środki w projekt, dlatego trzeba go zrobić jak najlepiej. Będzie trochę egzemplarzy do rozdania, więc działamy. Planujemy dwie premiery: jedna odbędzie się w Cyruliku Wrocławskim i Ubieralni – jest to wrocławski Barber Shop połączony ze Studiem Modowym przy ul. Włodkowica, a druga premiera będzie w Szklarskiej Porębie w Sudeckim Centrum Kultury i Sztuki.

L.T.: W całym projekcie towarzyszą Ci przyjaciółki. Opowiedz coś o tym, za co odpowiedzialne są dziewczyny?

R.B.: Tak, każda pozycja seksualna będzie w towarzystwie wiersza napisanego specjalnie pod dany rysunek. Całość będzie tworzyła zgrabne propozycje i spojrzenia na temat trochę w inny sposób. Czasami finezyjnie, czasem nieco humorystycznie, aby za pomocą takiej właśnie formy może nieco odczarować temat seksu i sypialni. Chcieliśmy pokazać, że seks to nie tylko sypialnia, łóżko i zgaszone światło, ale również zabawa, eksperymentowanie i świetna wspólna przygoda. Oprócz tego na stronach naszej książki można będzie znaleźć jeszcze trochę ciekawostek, które, jak jesteśmy przekonani, okażą się fajne dla czytelników. Całość oczywiście będzie wg mnie w przyjemnej i często żartobliwej formie, która też będzie na tyle estetyczna, że nawet na biurku w pracy nie będzie nikogo raziła w oczy. Dziewczyny też angażują się w kwestie marketingowe. Ale podstawowym ich zadaniem było napisanie tekstów, w tym wypadku wierszy do ilustracji. Zaczynałem ten projekt z koleżanką, która z różnych powodów na jednym z etapów musiała odstąpić od kontynuacji i na jej miejscu świetnie odnalazła się Sandra, siostra mojej Dziewczyny – Asi.

Luis Timm: Całość wydaje się być świetnym pomysłem na prezent, ale nie tylko... Radka na pewno polecam Wam poznać na żywo, bo emanuje tak świetną energią, że każde spotkanie autorskie z pewnością będzie miało wyjątkową atmosferę i klimat. Dodatkowo zachęcam Was do zainteresowania się finalnym efektem projektu Radka i Sandry, bo zdecydowanie warto mieć tę „pozycję” w swoim zbiorze.

Polecam Luis Timm.

Kamasutra The Jonze będzie do nabycia za pomocą strony www Radka:

www.kedarzyn.com, www.storejonze.bigcartel.com

23 stycznia 2020 | Luis TIMM | Powrót do spisu wiadomości

.