Logo TIMM MAGAZYN

Blog

Zdrowy uśmiech najmłodszych

Z dr. Kamilem Turkiem, właścicielem kliniki „Kamil Turek Stomatologia” w Jeleniej Górze, o leczeniu zębów najmłodszych, rozmawiał Michał Piwowarski.

Na czym ogólnie polega Pana sposób leczenia zębów u dzieci?

Przychodzą do nas z rodzicami kilkuletnie dzieci, na zdjęciu mamy trzylatka, u których rodzice zauważyli ubytki, choć często dopiero dziecko płaczem oznajmiło, że jest problem z ząbkami. Nadal niestety panuje przekonanie, że zębów mlecznych się nie leczy. Jest to fatalny błąd, ponieważ skutki zniszczonych zębów mlecznych odczuwamy całe życie (próchnica zębów stałych, częste infekcje, wady zgryzu). Leczenie stomatologiczne to jest niezwykle precyzyjna praca i niezwykle ważne jest to, by nie uszkodzić dziąseł pacjenta. Po leczeniu zęby wyglądają tak, jak na dolnej części zdjęcia.

To znaczy, że te zęby, które widać na załączonym zdjęciu, zostały usunięte?

Nie. Te mleczaki zostały wyleczone, czyli usunięty został ubytek próchnicowy. Bardzo mocno zniszczone mleczaki zostały przeleczone kanałowo metodą biologiczną, dzięki czemu te zęby w przyszłości ulegną naturalnej resorpcji i ułatwią wyjście stałych zębów. Następnie zostały zrekonstruowane przy użyciu materiałów kompozytowych takich, jakie używa się w przypadku leczenia zębów dorosłych. Czyli korzeń nadal jest małego pacjenta, ale jest odpowiednio zabezpieczony, natomiast wyżej są nadbudowane ząbki z kompozytu. Zęby oczywiście są białe. Zabieg trwa to około godziny.

Ostatnio wyczytałem, że 40 lat temu statystyczny Polak spożywał pięć kilogramów cukru rocznie, dziś jest to ponad 50 kilogramów.

Tak. Idziemy w złym kierunku. Obecnie mamy do czynienia z plagą próchnicy. A to są zaledwie kilkuletnie dzieci.

Czy w szkołach jest prowadzona wystarczająca profilaktyka?

Od wychowania dziecka jest dom i rodzice. Kiedyś widziałem, jak dwóch siedmiolatków kupowało przed zajęciami w szkole litrowe energy-drinki i batoniki. To był zapewne ich jedyny posiłek. Takie artykuły spożywcze dla organizmu dziecka są jak „energetyczna bomba nuklearna”. I nie chodzi tutaj tylko o negatywny wpływ na uzębienie, ale też na układ neurologiczny i narządy wewnętrzne. Wszechobecny cukier rozprasza nasze dzieci i nie potrafią skupić się one w przedszkolu, czy szkole. Cieszę się, że w sklepikach szkolnych zostały wprowadzone ograniczenia. Napoje energetyczne, moim zdaniem, powinny być sprzedawane od 18. roku życia. To nie są napoje dla dzieci.

A jak wygląda sam zabieg?

Najpierw przychodzą rodzice z dzieckiem na konsultację, w tym czasie w formie zabawy przeprowadzane jest badanie jamy ustnej, dzięki któremu powstaje wspomniany wcześniej plan leczenia oraz stawiana jest diagnoza problemu, z jakim mamy do czynienia. Ten plan leczenia rodzice otrzymują na piśmie, a w nim szczegółowo jest opisane, co będzie leczone i jaki będzie tego koszt. Następnie umawiamy się na zabieg, który w zależności od przypadku trwa od pół do półtorej godziny. Tuż przed zabiegiem mały pacjent idzie spać, poprzez znieczulenie wziewne w asyście anestezjologa i pielęgniarki anestezjologicznej, czyli pełnego zespołu, który gwarantuje bezpieczeństwo pacjenta. Znieczulenie aplikowane jest za pomocą zabawy. Najczęściej u rodziców na kolanach dziecko dostaje kolorowy balonik i maseczkę, przez którą próbuje go nadmuchać. Robimy konkurs, kto nadmucha większy balonik i po kilku wdechach mały pacjent zasypia. W tym czasie rodzice czekają poza gabinetem, a my przystępujemy do właściwego zabiegu. Jest to bardzo bezpieczna metoda. Nie stosujemy żadnych leków dożylnych. Po wziewnej aplikacji dziecko spokojnie śpi, a my możemy bardzo dokładnie zająć się uzębieniem. Po zabiegu dziecko trafia do salki wybudzeń. Leży tam od 10 do 15 minut, podczas których wydycha cały gaz. Po 3-4 miesiącach dziecko trafia na kontrolę (lub wcześniej, w zależności od potrzeby).

Mam wrażenie, że po rekonstrukcji uzębienia ważna jest stała kontrola – profilaktyka?

Najważniejsza rzecz to zmiana nawyków żywieniowych, dietetycznych oraz higienicznych. I to jest zadanie dla rodziców. Podczas konsultacji rodzicom tę kwestię staramy się wytłumaczyć, jednak jeżeli nie nastąpią określone wcześniej zmiany w nawykach, to problem szybko może się powtórzyć.

Z jakimi innymi problemami trafiają do Pana dzieci?

Metoda, z jaką pracuję, pozwala na bezpieczne prowadzenie zabiegów u najmłodszych pacjentów oraz z zespołem Downa, porażeniem mózgowym i autyzmem. Generalnie u wszystkich dzieci, które nie chcą z jakichś powodów współpracować. Oczywiście w pierwszej kolejności staram się leczyć dzieci w sposób tradycyjny, wykorzystując wszystkie moje „magiczne sztuczki”, aby dzieciaczek otworzył buzie. Często mamy też do czynienia z pacjentami z olbrzymią dentofobią, wywołaną przez złe doświadczenie z przeszłości związane z dentystą. Nasze zabiegi kierujemy do najmłodszych pacjentów z ponad przeciętnym problemem z próchnicą oraz z całkowitym brakiem współpracy.

Jak zachęcić dzieci do dokładnego szczotkowania zębów?

W 99% wpływ na to mają rodzice. Nie możemy z rodziców ściągać odpowiedzialności. Bo należy pamiętać, że nie ma magicznych tabletek, po których zęby będą zdrowe, czy szczoteczek, które same myją. Nie ma też wyjątkowych past do zębów, które dają gwarancję zdrowia. Jeszcze raz przypomnę, że istotne jest to, co dzieci spożywają i co powoduje próchnicę. Czyli słodycze, choć na pierwszym miejscu postawiłbym wodę smakową. Produkt ten posiada olbrzymią ilość cukru, a wypicie powoduję ujemny bilans wodny u dziecka i sięga ono po kolejną butelkę. Organizm dziecka próbuje wyrzucić nadmiar cukru poprzez pragnienie. I koło się zamyka. Dzieci budzą się niekiedy nawet w nocy, by napić się tej wody. A do tego przyjdzie ciocia, babcia czy sąsiadka z cukierkami. Następnie przychodzą do mnie rodzice i pytają się, jak to się stało. Kilkuletnie dziecko samo nie idzie do sklepu z kartą płatniczą i nie kupuje sobie słodyczy, to my dorośli jesteśmy za to odpowiedzialni. Niekiedy spotykam się z krytyką ze strony rodziców, a ja po prostu mówię wprost, jak jest.

Niektóre dzieciaki reagują histerią, gdy odmówi im się słodyczy - jest jakiś substytut?

Tak, są słodycze bezcukrowe, które bardzo polecam. Wprawdzie są one nieco droższe, ale tu chodzi o zdrowie dziecka. Na pewno pozwolą one na przeprowadzenie zmian żywieniowych w mniej „drastyczny” sposób. Smakują niemalże tak samo, ale nie zawierają cukru. Higiena również jest podstawą.

Co do zasady, do mnie przemawia filozofia medycyny dalekowschodniej, która zakłada zmianę nawyków i przyzwyczajeń. Czyli na przykład: jak boli cię wątroba, to zacznij jeść mniej tłusto i niezdrowo. Zmień coś, co jest przyczyną schorzenia. W zachodnim świecie usłyszysz – weź cudowną tabletkę, suplement diety na wszystko. Nie jest to zdroworozsądkowe podejście.

Dziękuję za rozmowę.

Jak Państwo przeczytali w artykule, w profilaktyce zdrowotnej, nie tylko tej związanej ze zdrowiem jamy ustnej, najważniejsza jest zmiana naszej mentalności, nawyków i przyzwyczajeń. Świat nas kusi różnymi delicjami i oczywiście wszystko jest dla ludzi, ale musimy pamiętać o własnym zdrowiu, a zwłaszcza o zdrowiu naszych najmłodszych podopiecznych. Każdy z nas pewnie ma przykre wspomnienia z dzieciństwa związane z chorymi zębami. Tym bardziej rodzice, dziadkowie i nie tylko – my wszyscy, powinniśmy pielęgnować i myśleć o zdrowiu naszych dzieci.

Dokładny zakres świadczonych usług (nie tylko tych dla dzieci) znajdziecie Państwo na stronie internetowej kliniki: www.kamilturekstomatologia.pl.

27 lutego 2020 | Michał Piwowarski | Powrót do spisu wiadomości