Logo TIMM MAGAZYN

Blog

10 pytań do.... Agnieszki Nienartowicz

Agnieszka Nienartowicz, urodzona w 1991 r. w Jeleniej Górze. Absolwentka Malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. W 2016 roku obroniła pracę dyplomową w pracowni prof. Macieja Świeszewskiego z aneksem z rysunku w pracowni prof. Marii Targońskiej. W latach 2011-2013 studentka Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Kilkukrotna stypendystka. Nienartowicz reprezentowana jest przez RJD Gallery w Nowym Jorku w USA oraz związana jest z grupą PoetsArtists. Jej prace znajdują się w zbiorach w Polsce, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Niemczech, Austrii i Irlandii. Mieszka i tworzy w Krakowie.

Co spowodowało, że zdecydowałaś się poświęcić swoje życie sztuce? Pamiętasz ten pierwszy impuls?
Cały proces był bardzo płynny i naturalny. Malowałam od dziecka – po prostu z biegiem lat pogłębiało się to i poświęcałam się malowaniu coraz bardziej i bardziej. Na pewno kluczowymi momentami było najpierw podjęcie decyzji o pójściu do liceum plastycznego, a następnie na Malarstwo na Akademię Sztuk Pięknych – w ten sposób zespoliłam malarstwo z moim życiem zawodowym. Jednak podejmowanie tych decyzji było dla mnie naturalne i oczywiste.


Twoje prace są niezwykle realistyczne, można by rzec, że niektóre do złudzenia przypominają fotografie. Dlaczego zdecydowałaś się na taką technikę tworzenia?
Taka technika jest spójna ze mną, z moim charakterem i osobowością. Jestem bardzo drobiazgowa w patrzeniu na świat, we krwi mam perfekcjonizm i niezmordowane dążenie do celu. Czasem myślę, że oprócz błogosławieństwa jest to też przekleństwem, bo takie cechy charakteru są, nawet dla mnie, niekiedy bardzo męczące. Nie potrafiłabym malować inaczej.


Najbardziej inspirują Cię ludzie. Jak więc powstaje pomysł na konkretny obraz?
Muszę przyznać, że to pytanie zawsze wprawia mnie w zakłopotanie. Bardzo go nie lubię, nigdy za bardzo nie wiem, jak na nie odpowiedzieć. Ostatnio zainteresowałam się psychoanalizą i myślę, że pomysły na obrazy wychodzą z mojej podświadomości. Po prostu czuję, że chcę namalować dany motyw czy temat, wydaje mi się on pociągający, atrakcyjny, ekscytuje mnie myśl o malowaniu go. Jednocześnie nawet dla mnie to, co maluję wydaje się często zagadką. Skoro więc nawet dla mnie jest to niejasne i nie do końca dostępne, musi chyba wynikać z tych głębokich i nie do końca uświadomionych części psychiki.


Jak znosisz rozstania z obrazami, w które inwestujesz tak dużo pracy?
Kiedyś było to dla mnie trudne, bo moje obrazy są dla mnie trochę jak dzieci. Teraz nauczyłam się, że dzieci przecież wypuszcza się w świat i obecnie cieszę się i ekscytuję, kiedy wyfruwają i znajdują nowe domy. To zabawne i ciekawe, bo kiedy moje prace wyruszają w daleką podróż, trochę czuję się jakbym to ja, albo jakiś fragment mnie, wyjeżdżał.


Opowiedz nam o swojej pracy. Nad czym teraz pracujesz? Możesz to zdradzić?
Chyba nie będzie zaskoczeniem, że nad kolejnymi obrazami! Nie przepadam za opisywaniem swoich obrazów, zwłaszcza tych jeszcze nieistniejących, ale na pewno, kiedy będą już skończone, to je pokażę.


W jaki sposób wpływa na Ciebie kreowanie obrazu? Rozwija Cię? Jakoś zmienia?
Od zawsze malowanie dawało mi pewnego rodzaju wytchnienie. Przelewanie na płótno czy papier swoich myśli w postaci obrazów czy słów (kiedyś, jako nastolatka, dodatkowo bardzo dużo pisałam) pozwalało mi wylać z siebie myśli i uczucia. Sam proces malowania pozwalał mi skonkretyzować je i nazwać. Często nasze emocje i myśli są swoistą plątaniną: tworzą gąszcz, w którym ciężko odnaleźć siebie i swoje prawdziwe Ja, odszukać to, czego tak naprawdę się chce, pożąda i co się czuje. Mam odczucie, że malowanie pozwala mi pewne rzeczy poukładać i przyjrzeć się samej sobie. Oprócz tego lubię sam proces tworzenia: jest on jednocześnie odprężający, ale też wymagający skupienia i uważności.


Gdzie możemy znaleźć Twoje obrazy? W Polsce? Bardziej za granicą?
Moje obrazy sporo podróżują i często zmieniają miejsca. Przez ostatni rok praktycznie wszystkie wylatywały do USA, jednak zauważyłam, że interesuje się nimi dużo Polaków – wydaje mi się, że to do nich moje prace przemawiają w jakiś szczególny sposób – i planuję w tym roku wrócić z nimi na rynek polski. Jeszcze nie potrafię podać szczegółów, ale na pewno część z nich będzie można zobaczyć i nabyć u nas w kraju. Niekiedy, gdy ktoś chciałby zobaczyć je „na żywo”, zapraszam te osoby do mojej pracowni w Krakowie.


Z Karolem tworzycie bardzo artystyczną parę! Jak wygląda Wasze codzienne życie? Chyba dużo się dzieje?
Nasz dzień wygląda chyba zupełnie zwyczajnie. Wstajemy, jemy śniadanie a potem każdy zaszywa się w swoim kącie w naszej pracowni. Jemy wspólnie obiad i wracamy do pracy. Bardzo dużo pracujemy, często nawet do północy. Oprócz tego Karol dość często wyjeżdża w góry – niekiedy zabiera mnie ze sobą.


Gdybyś miała określić się w 5 słowach, wolna, prowokująca…?
A czy mogę się nie określać? Ostatnio lubię się zmieniać i odkrywać w sobie nowe, nieznane mi dotąd cechy.


Twoje największe marzenie?
Chyba nie mam marzeń - one kojarzą mi się z czymś, czego nie da się spełnić. Raczej mam plany, do których zrealizowania dążę. Są to plany związane z podróżami, namalowaniem obrazu, umeblowaniem mieszkania, które właśnie kupiliśmy z Karolem, kupieniem nowej sukienki… To chyba dość zwyczajne plany. A marzenia… chyba jednak mam jedno. Marzyłoby mi się, żeby na świecie nie było zła, żeby był on inaczej zaprogramowany. Ale jest to chyba niemożliwe, więc niestety musi pozostać marzeniem.


WWW: agnieszkanienartowicz.com
FB: a.nienartowicz

21 maja 2019 | Marta Kulik | Powrót do spisu wiadomości