Logo TIMM MAGAZYN

Blog

Aroma Cafe - czyli moja miłość na dłużej

Jestem przekonany, że nikt z Was nie jest w stanie do końca zrozumieć ile wspaniałych aspektów ma nasza redakcyjna praca. Niesamowite jest to, jak różne myśli i działania mogą siebie przyciągnąć i jakie rewelacyjne efekty współpracy przynieść. Aroma Cafe to chyba moje ulubione kawiarniane miejsce na mapie Jeleniej Góry. Często robimy tam sobie szybkie spotkania firmowe, chętnie spotykam się tam z klientami, a także lubię wpadać, żeby popracować w samotności. Lubię tam być z wielu powodów. Jednym z najważniejszych jest fakt, że jest to chyba jedyne miejsce w okolicy, gdzie mogę swobodnie przyjść już od 8.00 rano i zostanę w pełni obsłużony, zjem, napiję się wyjątkowej kawy i obudzę się w rytmach klimatycznej muzyki. Tak normalnie, bez zbędnego przepychu czy pośpiechu, na spokojnie, w domowej atmosferze. Ten lokal absolutnie ma w sobie coś specjalnego… I właśnie o tym, i nie tylko, mam możliwość porozmawiać z Adamem, managerem i jednocześnie osobą, która miała duży wpływ na dzisiejszy wygląd i klimat tego miejsca.

Wiele razy jadłem tam z rana. Kilka razy pyszną tartę, a najczęściej rewelacyjne kanapki, więc jakby z automatu pytam o ich genezę, bo przecież w okolicy nigdzie nikt czegoś takiego nie ma. Adaś zaskakuje mnie po raz kolejny opowiadając, że chleb do kanapek wypiekają całkowicie sami. Orkiszowo-płaskurkowy na zakwasie, codziennie pachnący, świeży i chrupiący – już nieraz napełnił mój żołądek z rana. W duecie z indykiem przyrządzanym wg. domowej receptury szefowej. Niebo w gębie!

Aroma dzisiaj to nie tylko miejsce, gdzie można zjeść coś pysznego. Chciałbym napisać, że najważniejszy powód, dla którego warto odwiedzić tę kawiarnię jest zupełnie inny. To jednak byłoby dosyć krótkowzroczne. Chciałbym napisać, że najważniejsza jest kawa. I może bym się bardzo nie pomylił. Chcę jednak zwrócić uwagę czytelników na całokształt. Aroma Cafe to lokal nie-sa-mo-wi-cie przemyślany. Począwszy od wyjątkowego stylu, połączonego z niespotykanie domową atmosferą, na najwyższej jakości produkcie skończywszy. I tak, wiem co mówię. Bo czy znacie drugie miejsce, które byłoby tak bogate w różne mieszanki kaw i herbat z całego świata? Czy znacie drugie miejsce na mapie Jeleniej Góry, gdzie na zapleczu stałoby urządzenie do prażenia kawy? Czy znasz drugie miejsce, gdzie oprócz kawy z ekspresu ciśnieniowego, możecie zamówić kawę przyrządzaną w kilku alternatywnych technikach parzenia kawy? Czy znasz drugie miejsce, które byłoby prowadzone przez pasjonatów w tej dziedzinie, którzy rozwijają się jeżdżąc po całym kraju i świecie w poszukiwaniu kawowych przygód i doświadczenia? Odpowiem krótko. Nie. Według mojej wiedzy nie ma drugiej takiej ekipy i drugiego takiego miejsca.

Jeśli lubujesz się w kawie, tam można o niej rozmawiać godzinami. Ba! Rozmawiać… możesz sobie zamówić taką kawę, jaką zechcesz - według własnych preferencji, smaku i gustu. Alternatywnie kawę możesz zamówić z dripa, aeropressu, chemexu, czy syfonu… Znajdziesz tam wszelkie rodzaje herbat z całego świata. Pięknie to Adam ujął, mówiąc że ogromnie im zależy, aby każdy klient, który do nich przyjdzie, nawet najbardziej wymagający, mógł zostać profesjonalnie obsłużony, a jego potrzeby zaspokojone. Zdarzają się też tacy klienci, którzy nie do końca wiedzą czego chcą i właśnie Ci, też mogą liczyć w tym miejscu na fachową poradę lub małą wycieczkę po smakach, których dotąd nie znali. Właśnie w tej i wielu innych kwestiach wspomaga Adama jego zespół, który tworzą młodzi, wyluzowani ludzie podchodzący z pasją i zaangażowaniem do pracy „w kawie”. Nawet najlepsza kawa i najbardziej wyszukany wystrój nie zbuduje klimatu, jeśli nie masz przy sobie odpowiednich ludzi – mówi. Ufam mojej ekipie, możemy na siebie liczyć nawet, kiedy coś się psuje, na przykład zmywarka (śmiech). Wydaje się, że temat kawy mógłby się nigdy nie kończyć. Adam opowiada o „czytelności kawy”, o tym, czym się charakteryzują poszczególne uprawy, o tym, że na bogactwo aromatu ma wpływ odpowiednia długość i sposób jej parzenia. Kwasowość lub jej brak, większa lub mniejsza słodycz, czy też balans przechylający się na którąś stronę to kolejne tematy, które naturalnie wychodzą w naszej rozmowie. To spotkanie przeradza się nagle w piękną opowieść Adama, który zdaje się momentami odpływać w dobrze sobie znany świat, do którego aż chciałoby się wejść za jego sprawą i poznawać, poznawać, poznawać… Raczy mnie szczegółami o tym, w jaki sposób wydobywać większą słodycz z kawy, czy nuty sensoryczne dążące w kierunku czarnej porzeczki, palonych orzechów czy deserowej czekolady, które mogą być charakterystyczne dla danego gatunku. Jak tłumaczy, każde ziarno ma swój osobny profil sensoryczny i teraz oczywiście diabeł tkwi w szczegółach, jak te najlepsze możliwe walory z tego ziarna wydobyć.

Musisz mi uwierzyć, że spotkanie to mogłoby trwać pewnie godzinami. I co najważniejsze z ogromną przyjemnością charakterystyczną dla wszystkiego, co łączy się z tym miejscem.

Prywatnie jestem wielkim fanem i kibicem tego miejsca, w którym czuć włożone serce. Po tej rozmowie mam wrażenie, że będzie to miłość na dłużej, a powodów będzie wiele. Kibicuję pomysłowi małej manufaktury wypiekania domowego chleba, która jest jednym z planów na przyszły rok. Już wiem, że właśnie tam pojawię się przed świętami, aby zakupić kilka kilogramów wyselekcjonowanej kawy dla członków mojej rodziny, którzy na pewno docenią tak świetny, wysokiej jakości prezent. Kibicuję również rozwojowi świadomości mieszkańców naszej okolicy, którzy jak mam nadzieję będą chcieli poznać ten lokal, bo zdecydowanie warto. A warto, bo jest to zdecydowanie wybijający się wielkomiejską jakością i całokształtem lokal w naszym klimatycznym mieście, które zasługuje na najlepsze.
Tymczasem, idę na spotkanie i kawkę. Do Aromy, a jakże!

8 stycznia 2019 | Luis Timm. | Powrót do spisu wiadomości