Logo TIMM MAGAZYN

Blog

Szary Piec, czyli miejsce, które pojawiło się jakby znikąd a już przed otwarciem zrobiło furorę.

Jelenia Góra i okolice, a właściwie cała nasza urokliwa Kotlina, to miejsce, w którym biznesy gastronomiczne pojawiają się jak grzyby po deszczu. W ciągu ostatnich kilku lat, możemy zauważyć, że wiele z nich nie wytrzymuje próby czasu i szybko się zamyka. Gdy tylko usłyszałem o Szarym Piecu, od razu zorientowałem się, że mamy tu do czynienia z czymś o zupełnie innej klasie.

Magda i Jarek, czyli właściciele i twórcy lokalu, jak mi opowiedziała o nich Dominika, to absolutnie niezwykli ludzie. Pozytywni, uśmiechnięci, z fantazją oraz świetna energią. W swoich poczynaniach od zawsze konkretni, szczerzy, uczciwi i bezkompromisowi. Gdy dochodzi do naszego spotkania w ich nowym miejscu, już po pierwszych minutach wiem, że to wszystko prawda. Sam lokal jest przemyślany, pięknie skomponowany i zaprojektowany, idealnie pasujący do miejsca, w którym się znajduje. W środku mamy wydzielonych kilka miejsc. Pierwsze, co rzuca się w oczy po wejściu do środka, to piękna przestrzeń. Duża sala, połączona z barem i otwartą kuchnią, gdzie jak na dłoni widać ciężką pracę mistrzów, którzy zarządzają całym procesem powstawania jedzenia. Dlaczego porwałem się tutaj na określenie – mistrzowie? Jestem przekonany, że mam do tego pełne prawo. Działając w mojej branży ludzie non stop pytają się mnie, czy nie znam jakiś wolnych kucharzy, lub pomocy, bo nawet największe restauracje w regionie mają w tym temacie ciągłe braki. Tutaj zaś wszystko przygotowane jest perfekcyjnie. Za sterami - w kuchni, zebrał się świetny zespół ludzi z pasją. Postanowiłem poznać ich nieco bliżej. Pierwszy, z którym rozmawiam to Piotrek, można by powiedzieć, że lokalny wychowanek, który przez ostatnie lata miał okazję pracować u boku najlepszych kucharzy i restauratorów w Polsce. Wyszkolony przez dobrze znanego wszystkim Modesta Amaro. Po prawie roku zbierania doświadczenia w jego restauracji z gwiazdką Michelin, postanowił poznać kuchnie Magdy Gessler oraz pracować w jej restauracji. Kolejnym przystankiem jego kulinarnej kariery, było otwieranie restauracji wraz z laureatem Hell’s Kitchen Łukaszem Kawalerem. Rodzinne strony przyciągały jednak jak magnes. No i teraz nie wiem jak to do końca nazwać... Los przeznaczenie, a może zwykły łut szczęścia połączył Piotrka z Magda i Jarkiem, dzięki magicznym mocom znajomości. Siostra Magdy - Kasia, chodziła kiedyś do szkoły z Piotrkiem. Po sznurku do kłębka, okazało się, że ta trójca świetnie się rozumie, a ponadto jest w stanie stworzyć wspólną wizję karty dań goszczącą dziś w Szarym Piecu. Teraz ta wizja stała się rzeczywistością. Do zespołu dołączył również Wojtek, który swoje doświadczenia zbierał przez wiele lat w Wielkiej Brytanii, pracując w najlepszych restauracjach. Pytam więc moich rozmówców jaki jest pomysł, czym się będą wyróżniać, w jaki sposób sprawią, aby ich klienci chcieli do nich wracać…? Szczerze mówiąc, to zadając już powyższe pytanie, wiele odpowiedzi z automatu kołatało mi w głowie.

Próżno szukać w okolicy lokalu o podobnym klimacie czy jakości. Obok głównej Sali jest jeszcze dodatkowe pomieszczenie, nieco bardziej kameralne z kilkoma stolikami. Tam niepowtarzalny nastrój tworzą odsłonięte łukowe stropy. Mistrz Piotrek wraca jednak w rozmowie do kuchni, a w niej możemy spodziewać się przede wszystkim włoskich smaków. Jednak nikt nie ma tu na myśli wyłącznie pizzy oraz popularnych makaronów. Jak opowiada, przy tworzeniu karty przyświecała myśl, aby skomponować dania stosunkowo proste, ale bardzo smaczne, o najwyższej jakości. Karta będzie zmieniała się sezonowo. Pojawią się w niej również dania z elementami kuchni molekularnej, czy też dania przygotowywane w niskich temperaturach tzw. sous-vide… Przedpremierowo miałem okazję spróbować miedzy innymi wyśmienitej pizzy, która powstawała pod czujnym okiem trzeciego muszkietera Kamila, który w Szarym Piecu jest odpowiedzialny właśnie za przygotowywanie tego włoskiego specjału.

Muszę przyznać, że na każdym etapie poznawania tego miejsca wyczuwa się niesamowity profesjonalizm pomieszany ze skromnością i spokojem właścicieli, a przede wszystkim dużą pokorą.

Sama historia powstania tego miejsca jest równie ciekawa. Magda opowiada, że lokal stał się ich własnością już rok temu i od wtedy mieli sporo czasu, aby dobrze się przygotować do startu. Nawet na samej końcówce, wydawało się, że wystartują o miesiąc wcześniej niż finalnie to zrobili. Doceniam miesięczne opóźnienie, jakkolwiek to zabrzmi, ponieważ pokazuje, że już w momencie otwarcia mogliśmy się spodziewać znakomitej obsługi, wyjątkowej atmosfery i piekielnie dobrego, dopracowanego jedzenia.

Jako smaczek na koniec dodam tylko, że warto odwiedzić profil na Fb Szarego Pieca, gdzie znajdziecie więcej szczegółów dotyczących lokalu, nie tylko kulinarnych. Ogromnie miło obserwuje się również zachowania innych restauratorów, którzy bardzo chętnie, ciepłym słowem i najlepszymi życzeniami wspierali przygotowania Magdy i Jarka do otwarcia. Właściciele mówią, że to dla nich bardzo wiele znaczy, sami również nie mogli się już swojego Szarego Pieca doczekać. Dzisiaj lokal jest już otwarty na przyjmowanie gości, a cała ekipa zmotywowana do przyrządzania wyśmienitych dań dla Waszych podniebień.


Spodziewam się od pierwszych dni kolejek... Patrząc na zainteresowanie w Social Mediach, raczej nie powinienem się pomylić. A wy, sprawdźcie sami.

30 listopada 2018 | Luis Timm | Powrót do spisu wiadomości